Fakty -   Ludzie -   Dzieła -   Opinie -   Fanclub -   Serwis
 
 
YESOMANIA > OPINIE > RELACJE

Yessymphonic 2001 - wspomnienia .Marka

Marek Jedliński
Yesomania


From: marek jedlinski (eristic@LODZ.PDI.NET)
Subject: Mysli po przebudzeniu

Niedzielny wieczor. Yesomaniacy budza sie powoli, dochodza do siebie i
lista nareszcie odżywa!

Jak sie czujecie? Bo ja czuje sie _wyeksploatowany_. Nie tylko fizycznie
(podroze, brak snu), ale emocjonalnie. I tak powinno byc. Tak powinien
zadzialac **rytuał**. Sa jeszcze w zyciu czlowieka momenty, ktore
sprowadzaja takie poczucie pelnego doznania i opadniecia z sil, ale
ewentualne przyklady moge podac raczej na liscie -ot :-)))

I takie mam rozsypane spostrzezenia.

Oba koncerty cudowne. Katowicki pozostanie chyba na dlugo najwspanialyszm
koncertem, na jakim bylem. Za sprawa setlisty, wykonania, jakosci dzwieku
(znacznie lepiej niz na trasie OYE), ale takze dlatego, ze spokojnie moglem
sie rozsiasc na krzesle i dokladnie obejrzec i dokladnie posluchac kazdej
nuty koncertu.

Setlista marzen. IMO najsilniejszy zestaw utworow od czasu trasy 1974-76 i
w ogole drugi najlepszy w historii zespolu (sam chetnie zobaczylbym Tales w
calosci jak w 1973, ale ten uklad ma swoje powazne wady, wiec stawiam go na
miejscu trzecim).

KOncert Katowicki byl chyba troche lepszy technicznie od Warszawskiego
(Gates bez skazy!), ale ewentualne roznice sa marginalne i dyskusyjne,
wiedc nie bede sie spieral, jesli ktos uzna, ze bylo odwrotnie.

Jon mial drobne klopoty z glosem w Katowicach - oszczedzal sie troche
(IGetUpIGetDown zabrzmialo potężniej w Warszawie), ale cokolwiek mu
przeszkadzalo, zniklo przed Gates. (Jeszcze w In the Presence Of troszke
modyfikowal linie melodyczne koncowek wersetow, zeby nie musiec "wyciagac"
wysokich nut na sile).

Close troche ucierpialo na tym, ze byl to pierwszy utwor koncertu, wiec
zespol musial sie troche rozgrzac. Ale z drugiej strony wcale bym nie
chcial, zeby rozpoczynali koncert od Give Love Each Day (co po uwerturze
moglo by wydawac sie czyms naturalnym) a to dlatego, ze nic nie zastapi
tych ptaszkow i tej sily uderzenia MUZYKI i tej swiadomosci, ze oto zespol
Yes stoi przede mna i gra najwspanialszy utwor w muzyce rockowej
wszechczasow, i ze jest to wlasnie POCZATEK rytualu. Silniejsze wrazenie
mogli miec tylko ci, ktorzy nie wiedzieli, od czego koncert sie rozpocznie
(i im moge troszke zazdroscic szoku, jaki musieli przezyc).

Wakemana nie brakowalo mi wcale. Dlaczego? Bo Wakeman z roku 1972 juz nie
istnieje. Gdybysmy mieli go dzisiaj, mielibysmy taka bardziej plastikowa
wersje Wakemana z lat 1999/2000. On sam nie chce albo nie potrafi odtworzyc
swoich oryginalnych brzmien, a brzmienia nowe, ktorych uzywa, sa czesto jak
ze sklepu z klawiaturami CASIO. Za to Igor i Tom potrafia uzyskac brzmienia
bardzo wierne i nie-kiczowate.

Brislin nie mial duzo do zagrania, bo wiele partii klawiszowych zastapila
orkiestra, ale tam gdzie gral, gral wspaniale. Solo w CTTE na przyklad.
Widzieliscie, jak on sie ruszal? Na najblizszy zlot przywioze wideo QPR
(Londyn, 1975 - format NTSC, moze byc problem ze zdobyciem odtwarzacza) -
bo tam widac dokladnie, ze wtedy caly zespol wygladal tak jak dzisiaj
Brislin (chudzi jak szczapy) i wszyscy poruszali sie z taka sama niespozyta
energią.

Steve grajacy Soon na steel guitar (jak to sie nazywa po polsku?) to jeden
z najpiekniejszych widokow swiata. Wrazen sluchowych nie podejmuje sie
opisac.

Yesi naprawde jezdzili pociagami - z Wiednia do Katowic, a potem do
Warszawy. Dziwne.

Nie wiem, czego moge jeszcze chciec od Yes. Mam wrazenie, ze zobaczylem juz
wszystko. Spelnilo sie moje najwieksze koncertowe marzenie. Jasne, ze mozna
wymieniac - Sound Chaser bylby lepszy od AllGoodPeople i tak dalej, ale
CTTE, Gates i Ritual to 99% tego, czego pragnalem. Wykonania Gates na
trasie Masterworks bywaly czesto niedoskonale - myslalem nawet, ze moze
wcale nie powinni wykonywac Gates, skoro nie sa w stanie zagrac tego
naprawde dobrze. Ale potrafia. WYmagalo to wielu prob w ciagu
wielotygodniowej trasy (masterworks i symphonic), ale w tej chwili zgrani
sa doskonale. Nie chce, nie moge w tej chwili zmusic sie do sluchania
bootlegow - za wczesnie jeszcze, jeszcze mam w glowie dzwieki z piatku i
soboty - ale nowa wersja Gates na zywo ma szanse byc jedna z najlepszych w
ogole. (I to nie jest takie dziwne, skoro na przyklad wykonanie Revealing z
San Diego tez jest wspanialsze niz wersje z '73, wiele osob uwaza je za
najdoskonalsze w ogole). MUSI sie ukazac plyta z tej trasy - byle tylko
miksowal ja ktos kompetentny!

Na koniec - ogromne podziekowania dla Roberta, Leszka i Marka za pomoc w
przetrwaniu dlugich godzin przed i po koncertach, i dla wszystkich, z
ktorymi dane mi bylo spotkac sie i pogadac. Dlugodystansowa yesomaniacka
samotnosc nalezy do przeszlosci. Dziekuje Wam wszystkim.

.marek

--
/"\ ASCII Ribbon Campaign - Say NO to HTML in email
\ / Homepage, PGP Public Key: http://www.pdi.net/~eristic/
 X  No ads, no nags freeware: http://www.pdi.net/~eristic/free/
/ \ YES shows in Poland: http://yes.iq.pl/2001/





Na Yesomanii od 4 listopada 2001.

Do góry strony Poprzednia strona (c) 1998-2003 Yesomaniacy. Koordynator serwisu: Robert Drózd