Fakty -   Ludzie -   Dzieła -   Opinie -   Fanclub -   Serwis
 
 
YESOMANIA > OPINIE > RELACJE

Wakeman - relacja Piotra

Piotr Nerło
Yesomania


From: Piotr Nerło (brunner@POCZTA.ARENA.PL)
Subject: Wakeman - spostrzezenia pana Henia

      Wlasnie powiesilem sobie na scianie plakat z koncertu...
Najfajniejsze jest to, ze jest to plakat z imprezy, która sie nie odbyla
(Zabrze).

A teraz postaram sie przekazac kilka swoich uwag na temat samego koncertu.
Z góry uprzedzam, ze nie czytalem jeszcze recenzji reszty obecnego
towarzystwa. Podejrzewam, ze np. Robert przedstawil bardziej
"techniczna"wersje: kolejnosc utworów itp. Ja nie jestem wybitnym znawca
twórczosci solowej Ricka wiec skupie sie na bardziej przyziemnych sprawach.

Siedzielismy sobie zwarta grupka w 3-cim (!) rzedzie, który jednak przez
dostawione z przodu krzesla byl chyba 5-tym czy 6-tym. Wykonawcy sie
spózniaja.... publika zaczyna sie niecierpliwic... wreszcie... dzwieki... z
tasmy... mysle "fajnie, puszcza nam plyte i podreptamy sobie do domu". Ale
nagle przygasly swiatla i na scenie zaczeli pojawiac sie wykonawcy.
Misiowaty mlodziak z basem, gitarzysta rodem z kapeli metalowej (kto mówil,
ze to dziewczyna ?!), Adam W. na bosaka, No i Rick w zlotej pelerynie...

Zaczeli grac a ja spostrzeglem, ze na srodku sceny w dziwnie sprosny sposób
giba sie jeszcze jeden osobnik a`la Maciej Januszko polaczony z Janosikiem.
W dodatku giba sie zupelnie bez sensu bo nawet nie mial mikrofonu. Po 10
minutach hipnotyzowania publicznosci przenikliwym wzrokiem nagle wyrwal
mikrofon stojacy przed Rickiem, zaczal spiewac i rozpoznalem, ze to ten sam
glos, ktory morduje sie na "Return To The Centre of The Earth".

Przez pierwsze 40 minut kombinowalem "co ja tu robie?"... nudno... nic sie
nie dzieje...

Potem nagle Adas zalozyl sobie klawisze na szyje (to pewnie sie jakos
fachowo nazywa, PapaDance na tym grali ;-) ) i zaczal solowac lazac po
scenie.  Natenczas Wakeman chwycil na szyi uczepiony keyboard, wychynal zza
swojego sprzetu i wyzwal synka na pojedynek. Po koncercie okazalo sie, ze
reguly pojedynku nie dla wszystkich byly tak samo zrozumiale. Ja uwazam, ze
chodzilo o to kto najwierniej i najszybciej powtórzy motyw.

Potem bylo juz czyste szalenstwo!!!

Rick poooolecial w publike, pozwalal ludziom nawet grac (?) na swoim
sprzecie. Publika szaleje!!!! Z Robertem zaczelismy przebijac sie pod
scene. Tlum nas rozdzielil: Robert byl gdzies posrodku, ja przykleilem sie
do samej sceny...
Starship Trooper... Musze cos jeszcze mówic? Na szczescie Janosik nie
staral sie nasladowac Jona a przedstawil swoja interpretacje...

Znowu solówki... Wokalista nie majac co robic zaczal latac po calej sali,
wspinac sie na balkony i wszystkim przybijac "piatki", potem dolaczyl do
niego "metalowiec" - caly czas grajac...
Myslalem, ze leb mi sie ukreci bo Adam tez poczul bluesa i zaczal dreptac z
klawiaturka po barierkach... Ogólnie - szal.

Ciekawostki:
* sala Kongresowa zapelniona na oko  w 40%;
* w pierwszym rzedzie mocno poimprezowy tatusiek w skórze, wykrzykujacy w
najmniej    odpowiednich momentach "Prosze Panstwa! Mister Rick Wakeman!!!"
* Adam i basista popijali Zywca z puszki tudziez kubeczka
* Reszta zespolu zapijala sie Naleczowianka
* W rzedzie za Nami siedziala blondynka, od której nie zdazylem wziac telefonu;
* ciagle mylily mi sie imiona nowo poznanych yesomaniaków (za co przepraszam);
* Yesomania poszla w swiat!!! Wokalista dostal ode mnie Nasza firmowa
wizytówke!
* O dziennikarzach nie wspomne. Moze to stad ten kontakt od Poland-a?
* w Stolicy ciezko napic sie piwa po 24-tej;
* jako zupelna anegdota: Moge powiedziec, ze na koncercie Ricka Wakemana to
ja zeby zjadlem!     Podczas trzeciego utworu z niewiadomych powodów
ulamalo mi sie pól lewej górnej piatki... dzisiaj  ide do dentystki... :-(((
* cos dziwnego bylo z akustyka. Ja np. zupelnie nie slyszalem gitary na
rzecz pekusji. Witek siedzacy gdzies z tylu (pozdrówka! ;-) ) narzekal, ze
slyszal tylko Wakemana... cóz ta sala byla przygotowywana na przemówienia...
*. Rick i Janosik mieli jeden mikrofon na spólke! Chwilami wrecz go sobie
wyrywali.
* Blondynka byla w czarnej bluzce.
* Ochroniarz na poczatku gonil wszystkich z aparatami i kamerami. Potem juz
sobie odpuscil...
* Wokaliste to ja chyba znam nie z "Return..." ale skad?
Ogólnie kto nie byl niech zaluje! Koncert byl bardzo ciekawy i na pewno
zupelnie inaczej zaczne patrzec na solowa twórczosc czlonków Yes...

Staralismy sie rozpropagowac Yesomanie wsród publicznosci i jestem ciekawy
czy Robert ma mozliwosc sprawdzenia czy zwiekszyl sie ruch na stronie...

Swoja droga to na ew. pazdziernikowy koncert musimy sie bardziej
zmobilizowac... Robert ma takie pomysly, ze az strach! Ja juz sie
zastanawiam jak zrobic ten transparent...

Pzdr!!!
Brunner




*********************************************************
"Pomkne po niebie, ponad swiatem, jak taca niosaca herbate..."
/FNS/





Na Yesomanii od 7 czerwca 2001.

Do góry strony Poprzednia strona (c) 1998-2003 Yesomaniacy. Koordynator serwisu: Robert Drózd