Fakty -   Ludzie -   Dzieła -   Opinie -   Fanclub -   Serwis
 
 
YESOMANIA > OPINIE > RELACJE

Ah... Mister Rick Wakeman - on the keyboards

Rick Wakeman (spisany przez Michała Greupnera)
na koncercie w Holandii


Rick Wakeman wystepowal w Holandii, jako gwiazda pewnego
festiwalu. Rewelacji po tym koncercie nie oczekiwalem, ceniac go
wprawdzie jako muzyka, ale przeciez to tylko 1/5 jedynie slusznego
skladu Yes. :) Ludzie, co to za showman! W festiwalowym prospekcie
stalo wprawdzie, ze prowadzi pare wlasnych programow telewizyjnych,
ale w swietle naszych "produkcji" wygladalo to raczej na kiepska
reklame. Nic bardziej mylacego - fenomenalny wirtuoz, jak z rekawa
sypiacy pysznymi anegdotami pomiedzy kolejnymi utworami.


Jest taki utwor, ktorego przez lata nie moglem zagrac na koncertach.
Ilekroc wstawilem go do playlisty, technik krecil glowa i mowil 'No',
wiec z zalem go wykreslalem. Problem polegal na tym, ze kawalek grany
jest na organach koscielnych, a moj technik nie zgadzal sie wnosic
ich na scene. Dzis, dzieki nowoczesnej technologii, moge wlaczyc utwor
do koncertowego repetuaru, ale na plycie zarejestrowano go oczywiscie
na organach oryginalnych. Mialem z tym pewien problem, bo A&M Records
oznajmilo mi, ze nie da wiecej pieniedzy na nagranie. W Londynie ktos
wskazal mi kosciol z dobrze brzmiacymi organami i, pelen obaw, udalem
sie na rozmowe z pastorem pytajac, ile bedzie kosztowac skorzystanie
z tego instrumentu? Nic. Nic??. Oczywiscie, i czuje sie zaszczycony,
iz tak slawny muzyk zagra w naszym skromnym przybytku. Zadzwonilem 
do wytworni, by ustalic szczegoly rejestracji, a ci oczywiscie swoje:
a ile to bedzie nas kosztowac? Nic - odparlem z duma - gram w kosciele,
ktory nie chce za to ani grosza. Do diabla, to dlaczego calej swojej
plyty nie nagrales w tym kosciele?! No tak, mniejsza z tym. Kiedy 
przyszlo do nagrania i juz dawalem znak technikowi, pojawil sie mily
pastor pytajac, czy jestem zadowolony z instrumentu? Oczywiscie,
opralem, to znakomite organy! Po chwili znow przerwal pytaniem:
A akustyka w kosciele, jest odpowiednia? Znakomita, moj wielebny,
znakomita! Juz mialem dotknac klawiatury, lecz pastor znow przerwal:
A wiec podoba ci sie nasz kosciolek? Hm, jest uroczy. Kocham go!
Milczal przez chwile, po czym przerwal nam po raz kolejny: Jesli
naprawde go kochasz to... dach nam przecieka, synu. Coz bylo robic?
Zaplacilem za remont tego dachu, a wlasciwie zafundowalem im nowy.
Wiecie, ile kosztowalo mnie nagranie jednego organowego kawalka? 
Cztery tysiace funtow!    
Panie i panowie, oto 'Jane Seymour'.


Nastepny utwor powstal w okresie, gdy z Yes nagrywalismy album 
Going for the One. Wiecie, w kazdym zespole jest tak, ze na kogos
trzeba czekac. Takim czlowiekiem w Yes byl Chris Squire. Kapitalny 
facet, naprawde bardzo go lubie, ale ma jedna wade: nie potrafi 
rano zwlec sie z lozka. Tym razem spoznil sie... 5 godzin. Poniewaz
bylismy akurat w Szwajcarii Alan White, nasz perkusista, wzial
narty i poszedl jezdzic. Jon Anderson udal sie w gory na medytacje
i tam zniknal. Steve Hove zaczal zmieniac struny w swoich gitarach,
co jak wiadomo trwa 9 godzin. Zostalem sam i wtedy skomponowalem
wlasnie to - Bridman of Alcatraz.


Czesto zapraszaja mnie do udzialu w roznych quizach i podobnych
hecach. Czasem siadam za klawiatura i po programie przychodza
do mnie rozni starsi panowie, klepia protekcjonalnie po plecach
mowiac: grasz calkiem niezle na forterpianie, wiesz? Powinienes
robic to czesciej!


Po koncertach zwykle podpisuje autografy i pewnien organizator
byl tak bardzo zorganizowany, iz mialem siedziec przy stoliku, 
a ludzie - czekac ustawieni w kolejce. Nie podobalo mi sie to,
ale wyrazilem zgode. Kiedy na mnie czekali ogladalem ich sobie
z gory, wypatrywalem jakis znajomych albo osob, z ktorymi milo
bedzie przy okazji pogawedzic. O, sa na przyklad dwie starsze
panie, ktore wyraznie nie maja pojecia dlaczego sie tu znalazly
i z glupimi minami wachluja sie programem. A przed nimi chyba
matka i corka, bo bardzo podobne, na oko 20 lat roznicy wieku.
Kiedy przyszla wlasnie ich kolej uslyszalem, jak mlodsza mowi:
Zapytaj go, no zapytaj! Niee, szepcze ta druga. Patrze na nia
zyczliwie i zachecam wzorkiem, ale wyraznie sie czegos wstydzi.
No to ja zapytam - mowi mlodsza - hej, czy to nie ty spotkales
moja mame po koncercie 20 lat temu? W kolejce zrobilo sie cicho,
wszyscy wyciagaja uszy, a ja struchlalem! No, mamrocze, gralem
wtedy setki koncertow, nie pamietam dzis dokladnie... Chodzi
o to, ze podpisales sie wtedy mamie na majtkach i obiecales,
ze zrobisz to jeszcze raz, jesli za 20 lat trafi sie znow okazja.
Skoro obiecalem... Wtedy mama (bardzo atrakcyjna zreszta) otwarla
torebke. Myslalem, ze wyjmie majtki, ale siegnela tylko po pisak,
poczym odwrocila sie, rozpiela jeansy i wypiela pupe w moja strone. 
Podpisalem. Mam dosc dlugi 'middlename', ale udalo mi sie zmiescic.
W tym momencie slysze, jak jedna ze starszych pan mowi do drugiej:
Ale my chyba nie musimy tego robic, Heleno, prawda?!




Na Yesomanii od 7 czerwca 2001.

Do góry strony Poprzednia strona (c) 1998-2003 Yesomaniacy. Koordynator serwisu: Robert Drózd