***3/4
Banks, który się stawiał, musiał odejść. Na jego miejsce pojawił się Steve Howe, nie tylko świetny gitarzysta, ale też zdolny twórca. Anderson przyznawał w jednym z późniejszych wywiadów, że dopiero wraz z pojawieniem się w grupie dwóch wybitnie zdolnych muzyków, właśnie Howe'a, a później także Ricka Wakemana, udało się realizować ambicje, jakie miał od początku. Wyjść poza zasady kształtowania formy powszechnie stosowane w rocku i posłużyć się środkami bardziej wyrafinowanymi, jak przetworzenie motywów i progresje. The Yes Album jeszcze nie całkiem tego dowodzi, ale jest to w dyskografii Yes pozycja ważna i interesująca. Po pierwsze: całkowicie autorska. Po drugie: pozbawiona już elementów przypadku i chaosu. Po trzecie: wyznaczająca brzmienie zespołu - potężne, mocne, ciążące ku najniższym rejestrom, zwłaszcza w partii basu, ale też chociażby organów - na nadchodzące lata (wypracowane przy pomocy nowego producenta, dotychczas tyko realizatora nagrań - Eddiego Offorda). Po latach Anderson podsumował ją słowami:
W końcu udało się nam zdobyć nowy ląd. A Squire dorzucił: Wreszcie uwolniliśmy się z pęt rock'n'rolla. A więc tej muzyki, która dla mnie zaczęła się i skończyła na Elvisie PresIeyu.
Howe zapamiętał pracę nad repertuarem The Yes Album jako niezwykłą przygodę. Założyliśmy sobie -wspomina - że nie będzie żadnych granic, żadnych barier. Cóż to oznaczało w praktyce? Przede wszystkim próby stworzenia kompozycji bardziej rozbudowanych formalnie niż kiedykolwiek dotąd. Owocami tych poszukiwań były aż cztery utwory: Yours Is No Disgrace, Starship Trooper, I've Seen All Good People i Perpetual Change. W Starship Trooper i I've Seen All Good People kwintet po prostu zespolił w całość po dwie-trzy całkowicie odrębne miniatury. Tylko w Yours Is No Disgrace przeprowadził od początku do końca jedną myśl muzyczną. Bill Bruford opowiadał, że kompozycja ta zrodziła się przypadkiem, jakby w wyniku żartu, z chęci spuentowania utworu No Opportunity Necessary No Experience Needed. Tam pojawiała się westernowa wstawka, tu westernowa fraza miała być punktem wyjścia. Otóż temat Yours Is No Disgrace zainspirowała przypadkowa melodia z jednego z odcinków odgrzebanego właśnie przez naszą telewizję serialu Bonanza. Całość rozwija się co prawda dość szablonowo - mimo interesujących wstawek instrumentalnych, choćby wymyślnego, wyimprowizowanego dialogu dwóch gitar -ale ma już wiele z klimatu słynnej kompozycji Close To The Edge, Na płycie znalazły się też akustyczna miniatura gitarowa Howe'a The Clap (nagrana podczas koncertu) i wywodząca się z przebojów wodewilowych, zwieńczona bardzo nowoczesną, jazzową partią fortepianu piosenka Andersona A Venture. (w)