Fakty -   Ludzie -   Dzieła -   Opinie -   Fanclub -   Serwis
 
 
YESOMANIA > OPINIE > RECENZJE
Dane o tej płycie

Frankenstein - Union

Krzysztof Celiński
Tylko Rock 5/93 - wkładka nt. Yes


***

O ile płyty Anderson Bruford Wakeman Howe można nie traktować jako płyty Yes to Union jest już niekwestionowanym tworem całego zespołu. Krótki tekst wyjaśniający genezę płyty informuje, że... obydwa zespoły w mniej więcej tym samym czasie przygotowywały materiał do nowych płyt... spotkali się przypadkowo... jeden drugiemu coś pokazał... zaproponował... i zdecydowali się! Nagramy wspólnie wielkie dzieło! Piętnaście utworów, w których zawarty jest cały katalog stylistyczny Yes. Mnóstwo rozbudowanych, długich i szybkich riffów. Dużo też i innych, hardrockowych, Springsteenowskich. Sting, Queen, Genesis chyba dają o sobie znać w harmoniach wokalnych, w ogóle w aranżacjach. Steve Howe w Masquerade znów próbuje uprawiać swe solistyczne poletko: błądzenie dwunastostrunowej gitary po akustycznych ścieżkach Roundabout. Reggae pojawia się w Saving My Heart. Podporządkowywanie się przebojowej sztampie jest wyczuwalne. Yes przy tym dąży do stylu, będącego niejako muzycznym Frankensteinem - do stylu złożonego z czego tylko popadnie. Jeżeli jest to wytyczna kierunku Yes na najbliższy czas, to trzeba zastanowić się, czy zespół nie nagrywa już tylko po to, żeby zarobić (kc)



Na Yesomanii od 12 lipca 1999.

   POWIĄZANE:
Do góry strony Poprzednia strona (c) 1998-2003 Yesomaniacy. Koordynator serwisu: Robert Drózd