Tylko Rock: Yes - Open Your Eyes
Grzesiek Kszczotek Tylko Rock 2/98
Brzmią jeszcze niektórym w uszach dźwięki z Keys To Ascension 1, a Yes podarował już dwa kolejne - w tym jeden dwupłytowy - albumy. [...]
A płyta Open Your Eyes rozczarowuje. Po pierwszym, drugim, nawet trzecim przesłuchaniu. Co prawda słychać tu i ówdzie - w Wonderlove i przede wszystkim w bajkowym From The Balcony - przebłyski dawnej świetności, ale czy to raptem nie za mało? Płyta trwa aż siedemdziesiąt cztery minuty, choć sporą część stanowi cisza w zamykającym ją The Solution. I wygląda na to, że nagle Anderson, Howe, Squire i White jakby nie panują nad tym co robią. Open Your Eyes brzmi jak muzyczny wypełniacz. Ciągnie się. Dłuży. I... trąci myszką. W Yes nie ma już - wierzę, iż tylko tymczasowo - Ricka Wakemana. Jest za to Billy Sherwood, który - mam jednak nadzieję - nie będzie w Yes lat dziewięćdziesiątych tym samym facetem, którym był Trevor Rabin w poprzedniej dekadzie.
GRZESIEK KSZCZOTEK
|