Fakty -   Ludzie -   Dzieła -   Opinie -   Fanclub -   Serwis
 
 
YESOMANIA > OPINIE > RECENZJE
Dane o tej płycie

Tomek: Tormato

Tomasz Jarosz


Nagrywając "Tormato" Yes znajdował się u szczytów popularności. Fakt ten plus zbliżająca się okrągła dziesiąta rocznica powstania grupy spowodował iż liczni fani których jeszcze zresztą przybyło po bardzo udanym roku 1977 i płycie "Going For The One" z nadzieją oczekiwali procesu zakończenia prac nad nowym albumem. Niestety prace nie szły dobrze i to głównie z winy samych artystów który przechodzili samych siebie aby nagrania były odpowiedniej jakości. Aż nadszedł 20 września i płyta miała swoją długo oczekiwaną premierę.

Płytę otwiera utwór Future Times/Rejoice i już wiemy że zmiany są zauważalne od samego początku. Muzyka staje się zdecydowanie szybsza, a klawisze Wakemana wysuwają się na czoło tłumiąc praktycznie całą piękna gitarę Howe'a. Druga cześć utworu jest już zdecydowanie spokojniejsza i przyponina dobrze znany nam "stary" Yes.

Don't Kill The Whale to swego rodzaju protest w obronie największych ssaków naszej planety - wielorybów. Niby nic wielkiego ale utwory o tak jasnym przesłaniu nie należały wcześniej do zbyt często granych w repertuarze Yes.

Liryczny Madrigal pozwala nam trochę odetchnąć przed czekającym już za chwile "Release, Release" i mamy wreszcie pokaz klasycznej gitary Howe'e. Wakeman tez nieźle "czaruje" klawiszami a Anderson.... chyba sobie nawet jeszcze sprawy nie zdaje że podobne miniaturki muzyczne przyjdzie mu już nagrywać w duecie z Grekiem Vangelisem a grupa Yes przestanie na pewien czas istnieć...

Tak dochodzimy do Release, Release chyba najszybciej zagranego utworu w historii zespołu. Nawet nie wiem jak to opisać, to po prostu trzeba usłyszeć. Jako ciekawostkę dodam, że grupa Shadow Gallery nagrała wiele lat później ten kawałek i według niektórych zrobili to jeszcze lepiej. Wszystkich zainteresowanych odsyłam zatem do płyty "Arriving UFO to jakby żart muzyczny i jest to zdecydowanie najsłabsza kompozycja na płycie. Wytworzony nastrój pasowałby raczej do Patricka Moraza, a nie do Wakemana ale skoro już się tam znalazł musimy go zaakceptować.

Przepiękny i delikatny Circus of Heaven z udziałem syna Andersona Damiana to doskonały przykład czego nie będzie w stanie dokonać Yes na płycie "Drama" bez udziału Andersona Szkoda że dopiero wtedy zauważono jak ważną był on postacią w zespole, nawet jeśli lansowal nagrywanie takich banalnych piosenek jak ta.

Z kolei Onward to już typowa popowa ballada, ale jak doskonale zrealizowana i zaśpiewana...

Płytę zamyka popisowo zagrany On The Silent Wings Of Freedom. Doskonałe zgranie perkusji i basu czyni z tego utworu wielkie działo. Pamiętacie może "Survival" z debiutanckiego albumu? Teraz mamy coś podobnego z tą małą różnicą, że "On The Silent Wings Of Freedom" brzmi zdecydowanie bardziej świeżo i nowocześnie.

"Tormato" na pewno jest płytą nie pozbawioną wad ale chyba jeszcze nigdy przedtem Yes nie mógł liczyć na tak szeroką grupę słuchaczy jak teraz. Album ostatecznie doszedł do 10 miejsca na liście "Billboardu" i to bez wielkich przebojów.


Na Yesomanii od 1 marca 1999.

   POWIĄZANE:

Dane o tej płycie

Mariusz: Tormato[Lista dyskusyjna Yesomanii]
...Oczywiscie, pisze to z perspektywy fana, ktory ocenial ja kiedys na biezaco. Ktory do dzis pamieta tamto pierwsze wrazenie z nowej wtedy plyty...
Autor: Mariusz Niedziółko (Yesomania)
Dodane: 14 października 2000.

Kryzys - Tormato
Autor: Krzysztof Celiński (Tylko Rock 5/93 - wkładka nt. Yes)
Dodane: 12 lipca 1999.

Robert: Tormato
Autor: Robert Drózd
Dodane: 17 grudnia 1998.

Do góry strony Poprzednia strona (c) 1998-2003 Yesomaniacy. Koordynator serwisu: Robert Drózd