Fakty -   Ludzie -   Dzieła -   Opinie -   Fanclub -   Serwis
 
 
YESOMANIA > OPINIE > RECENZJE
Dane o tej płycie

Robert: Time And A Word

Robert Drózd


Płyta została nagrana z towarzyszeniem orkiestry symfonicznej pod batutą Tony'ego Coxa. Rezultaty nie powaliły ani krytyków, ani audytorium - zespół nie był jeszcze przygotowany na taki przeskok techniczno-stylistyczny. Orkiestra pełni głównie funkcje aranżacyjne i tylko czasami wybija się na pierwszy plan. Muzycy dalej kontynuują jazzowo-improwizacyjne dywagacje, przez co część utworów się "rozmywa". Zauważyliście dwie okładki - pierwsza banalna, druga - ohydna. Ta pierwsza pochodzi z nowszych wydań - co ciekawe jest tam Steve Howe, którego przecież nie było w składzie. Druga "zdobiła" oryginalne wydanie, ale zrezygnowano z niej w następnych. Nic dziwnego - okładka, jeśli nawet nie musi przyciągać ludzi, to nie powinna ich przynajmniej odstraszać.

No Opportunity Necessary, No Experience Needed - początek powala. Jeśli wreszcie kupię sobie kartę dźwiękową, to na pewno pierwsze sekundy dam do odgrywania po starcie Windows. Gdy usłyszałem pierwszy raz to uderzenie organów i smyczków, pomyślałem sobie, że to jednak świetny pomysł z tym zaproszeniem orkiestry. Niestety, po wejściu całego zespołu nastrój prysł. Troszkę rozczarował mnie Anderson - śpiewa tak, jakby koledzy z zespołu mierzyli mu wysokość głosu i za każde wykroczenie ze standardowej gamy dawali zdrowy wycisk. Wokalista wypada słabo, ale za to zespół szaleje. W połowie trzeciej minuty Banks popisuje się poczuciem humoru - jako solówkę gra temat ze znanego westernu -"Biały kanion". Acha, dla dociekliwych: cały kawałek jest kompozycją Richiego Havensa.

Then - orkiestra jest tu także ważnym elementem, ale nie decyduje już o całości utworu, a raczej pełni funkcję aranżacyjną - jej wejścia w pierwszych dwóch minutach tworzą specyficzny nastrój. Dalej mamy sporo wydarzeń w kwestii instrumentalnej, można by to nawet nazwać próbą improwizacji, jednak w rozumieniu jazzowym. Anderson nareszcie korzysta z wysokich rejestrów, ale czyni to na tyle kameralnie, jakby dalej ci koledzy mu grozili.

Everydays - takie sobie codzienne granie na drugiej płycie Yes... Kompozycja Stevena Stillsa (czy ktoś ma to w oryginale?)

Sweet Dreams -takie podśpiewywanie zawsze poprawia humor, szkoda tylko, że nie poszli dalej z progresją, ale poczekajmy do następnej płyty... Ale fajnie, że nareszcie trochę dynamiki w tym wokalu. No i nasz ukochany wysoki rejestr (a w tle WestSide'owskie chórki reszty grupy).

The Prophet - co to, pan Czesław? Okazuje się, że także Tony Kaye potrafi pobawić się organami w taki sposób, że szczęka opada, a gdy jeszcze wejdą smyczki, potem gitara... To już właściwie kawałek mógłby się skończyć - tak gdzieś od 2 minuty robi się nudno. Acha, jeszcze jakiś wokal... Czy leci z nami pilot? Ale po co? ALT-TAB, klik i już mamy następny kawałek.

Clear Days - ... ach pomarzyć...

Astral Traveller - zaczyna się rasowo, jak typowy wczesny Yes :-) Co oni zrobili z tym wokalem?! Ale nawet się podoba i pasuje do szorstkiego podkładu. Dalej cały czas szaleństwo... Po co oni wyrzucali tego Banksa? No tak, on by nie wymyślił "Oceanów", ale czy nie można było zostawić DWÓCH gitarzystów? Co to by się wtedy działo...

Time and a Word - klasyka. Najbardziej znany utwór z tej płyty i jak myślę dlatego, że łączy to co było najlepsze na pierwszych dwóch płytach i to co mieli stworzyć w przyszłości. Dla mnie kawałek ten jest czymś co można określić mianem "nadziei muzycznej". Słuchać i nie przestawać, chyba, że w celu włączenia kolejnej płyty Yes...

Płyta wydaje się być całkiem w porządku, jednak nie można się oprzeć wrażeniu, że gdyby Yes, bądź zakończył karierę na pierwszych dwóch albumach, bądź kontynuował ją w niezmienionym stylu - dzisiaj byłby tylko "ciekawostką z epoki", hołubioną przez ludzi w rodzaju Jacka Leśniewskiego.


Na Yesomanii od 16 listopada 1998.

   POWIĄZANE:

Dane o tej płycie

Pięciu wspaniałych - Time And A Word
Autor: Wiesław Weiss (Tylko Rock 5/93 - wkładka nt. Yes)
Dodane: 12 lipca 1999.

Do góry strony Poprzednia strona (c) 1998-2003 Yesomaniacy. Koordynator serwisu: Robert Drózd