Going For The One - na początek BARDZO głośno. Howe zaskakuje dosyć oryginalną techniką. Taki country'owy podkład nie musi się dobrze kojarzyć, ale tutaj robi jedynie wrażenie ciekawostki. Wokal Andersona wydaje się być bardziej "odkryty" i intensywniejszy niż na poprzednich płytach. Fajnie się przy tym skacze, utwór zawiera niesamowitą porcję energii.
Turn Of The Century - delikatna ballada, jedna z tych dzięki którym chce się wierzyć w ten zespół, a jednocześnie widzi, że wokalista to więcej niż połowa sukcesu, przynajmniej w przypadku Yes.
Paralells - ponownie dynamika i "mocne uderzenie" w połączeniu z ciekawym instrumentarium (organy). Szkoda, że kawałek ten zniknął z koncertów, bo był zwykle ich mocnym punktem: vide Yesshows.
Wonderous Stories - największy przebój w historii grupy. Trzeba dodać, że całkiem zasłużenie.
Awaken - Dla wielu fanów jest to ostatnie wielkie
dokonanie zespołu. Na następną tak długą kompozycję trzeba będzie czekać aż 17 lat. Zaczyna się niesamowicie - w zasadzie warto ją znać dla tych kilku pierwszych minut. Jednak dalej nastrój nieco siada i dlatego w porównaniu do poprzednich suit wydaje się być nieco rozwlekła (mimo "zaledwie" 15 minut), co nie przeszkadza temu, że znowu kilku jej fanów będzie planowało kroki wojenne wobec mnie po przeczytaniu tego opisu.