Gdy jakiś zespół się rozpada, zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie chciał wyciągnąć jeszcze trochę grosza z kieszeni napalonych fanów. Tym razem żądzą pieniądza wykazał się Chris Squire, który również wybrał utwory na kolejną składankę. Pierwsze 7 kawałków jest po prostu przegrane z oryginalnych płyt, a dopiero dwa ostatnie stanowią jakąś tam ciekawostkę - są to odrzuty z "Yesshows". Polecam tą płytę w dwóch przypadkach - gdy chce się pobieżnie poznać dokonania Yes z połowy lat 70 oraz gdy jest się takim wielkim fanem, że trzeba mieć WSZYSTKO co zespół wydał. W tym ostatnim jednak przypadku rada wydaje się być zbędna - osoba taka już to pewnie ma :-)