Fakty -   Ludzie -   Dzieła -   Opinie -   Fanclub -   Serwis
 
 
YESOMANIA > OPINIE > RECENZJE
Dane o tej płycie

Luke: The Friends of Mr. Cairo

ukasz Wierzbicki
Yesomania


"Your friend is close by your side
And speaks in far ancient tongue..."
('I'll Find My Way Home')



Początkowo album ten został nagrany w wersji zawierającej jedynie sześć nagrań. "The Friends Of Mr. Cairo", "Back To School" i "Outside Of This (Inside Of That)" na pierwszej stronie oraz "State Of Independence", "Beside" oraz "The Mayflower" na drugiej. Płyta została oprawiona w białą kopertę z czarno-białym zdjęciem obu artystów i wydana. Niestety sprzedawała się bardzo słabo. Fakt ten bardzo gnębił Vangelisa, który czuł się naprawdę dumny z włożonej we wspólny album pracy i świadom jego wartości.

Podobno po jakimś czasie Jon Anderson odwiedził Vangelisa w jego domu w Londynie. Podobno było deszczowe popołudnie i obaj panowie postanowili poszukać pociechy w muzyce. Jeszcze tego samego dnia nowa piosenka zatytułowana "I'll Find My Way Home" była gotowa. Album wzbogacony o ten utwór, wydany z nową brązową okładką i nowym zdjęciem (i z zamienionymi stronami) odniósł wielki sukces. Jon Anderson po dziś dzień uważa ten album za najdoskonalsze ze swych artystycznych dokonań.

Minęło wiele lat, od tamtego czasu co tydzień ukazują się nowe albumy, półek z płytami nieustannie przybywa, muzyka wciąż dostarcza nowych wzruszeń... a jednak gdy ktoś pyta o mą ulubioną płytę wszechczasów odpowiadam zawsze bez wahania. Bo wiem, że ilekroć jest mi ciężko lub ilekroć znajduję się daleko gdzieś na krańcach świata... zawsze i wszędzie odnajdą mnie płynące skądś z oddali dźwięki i słowa...


"No question I'm not alone
Somehow I'll find my way home"

I ilekroć wracam do domu po dłuższej nieobecności pierwsze, co robię to szukam płyty "The Friends Of Mr. Cairo". Ciepła aranżacja Vangelisa roztacza natychmiast swą aurę, niezwykły głos Andersona nadaje powietrzu lekkości i uskrzydla serce... i mam już pewność, że trafiłem z powrotem do domu.

Za tą płytą przepadał chłopiec, którym niegdyś byłem... kocham ją dziś i wiem też na pewno, że pomimo wielu wspólnie spędzonych nocy nie zgłębiłem jeszcze wszystkich jej czarów. Nie chcę analizować instrumentarium, pomysłów muzycznych, różnorodności repertuaru, audiofilskich brzmień, znaczeń poezji, bo gdy mówi się o ukochanej płycie życia, najważniejszymi wydają się być uczucia, które ona budzi.

Na zewnątrz niszczone, porysowane pudełko i skromne zdjęcie na okładce: dwóch przyjaciół gra przy stole w karty i pije koniak... ale jakże głęboka i istotna jest ich przyjaźń. Gdy tak wielu ludzi wokół nieustannie różni się i spiera miło ujrzeć, że na tym samym świecie potrafi zaistnieć tak cudowna unia. Na "The Friends Of Mr. Cairo" ta jedna z najniezwyklejszych przyjaźni w historii muzyki jest już bardzo dojrzałą i słychać w każdym z utworów, że dusze dwóch wielkich artystów zrosły się w jedność. Kompozycje i gra Vangelisa oraz poezja i śpiew Andersona stworzyły wspaniały nowy świat. Gdy Jon śpiewa o tęsknocie, przygodach, podróżach, swobodzie, miłości lub nostalgii, tę swobodę, tęsknotę, przygodę, nostalgię... słychać także w każdym dźwięku.

Przy jednym tylko z siedmiu zawartych na płycie cudownych opowieści chciałbym zatrzymać się na chwilę. Utwór tytułowy... hołd złożony magii kina. Zawsze, gdy urzeka mnie jakiś film, przypominają mi się słowa Andersona. Ma rację. Największy czar ekranu polega na tym, że w bohaterach filmów zawsze podświadomie widzimy samych siebie... i drogie nam osoby. "I must confess whatever I see, I'm ment to be there with you..."

Hollywoodzki fortepian, szum pustynnego wiatru, dialogi niczym wyjęte z filmów, terkot projektora... każdy najdrobniejszy dźwięk wciąga słuchacza coraz głębiej i kreuje w wyobraźni niemal namacalne obrazy... pozwalające ujrzeć muzykę...

"The Friends Of Mr. Cairo" to płyta, której potrzebowałbym na bezludnej wyspie... lub raczej bezludnej planecie, bo o takie wyspy już bardzo trudno... Z tego właśnie powodu "Mayflower" z żaglowca przemienił się w statek kosmiczny... i wyruszył jak tysiące przed nim pokonując nieznaną przestrzeń "in search of a new land..."

Łukasz Wierzbicki


Na Yesomanii od 12 lutego 2000.

   POWIĄZANE:
Do góry strony Poprzednia strona (c) 1998-2003 Yesomaniacy. Koordynator serwisu: Robert Drózd