Fakty -   Ludzie -   Dzieła -   Opinie -   Fanclub -   Serwis
 
 
YESOMANIA > OPINIE > RECENZJE
Dane o tej płycie

The Ladder - opinie

Witold Czuszyński
Yesomania


To ja w koncu tez napisze jak to mi jest na tej drabinie. No coz, przyznam ze jednak dla mnie nie okazala sie dobrym narzedziem do wspinaczki - wrecz przeciwnie. Kotki, mieliscie racje. Po pierwszym przesluchaniu byłem zadowolony jednak niestety z kazdym kolejnym odsluchaniem jej ocena spadala bardzo szybko.

Na poczatku kilka uwag ogolnych.

Nie podoba mi sie brzmienie tej plyty - to chyba "zasluga" s.p. producenta. Juz dawno, gdy okazalo sie ze jest nim Bruce Fairbairn znany m.in. ze wspolpracy z Aerosmith miałem obawy czy to da dobry efekt. Niestety - moim zdaniem nie dalo wbrew temu co o tym sadza sami muzycy. Wedlug mnie wiekszosc utworow zrealizowana jest zupelnie bez polotu, aranzacje sa banalne bez zadnych oryginalnych pomyslow. Zamiast tego zostaly wprowadzone dzwiekowe ozdobniki które dla mnie odczlowieczaja muzyke i zwyczajnie przeszkadzaja. Patrzac z tego punktu widzenia lepsza plyta jest nawet OYE. Czasem po dobrym wsluchaniu sie slychac gdzies gleboko w tle jakis ciekawy motyw wokalny lub instrumentalny, lecz jest on z zupelnie niezrozumialych powodow wlasnie zepchniety prawie w podswiadomosc przez co muzyka staje się plaska, jednowymiarowa. Wyjątkiem sa dwa utwory: Homeworld i NL oraz do pewnego stopnia 9V, LS i TM. Potwierdzam wrazenia, ze plyte mozna rozpatrywac jako solowe dzielo Andersona gdyz on tutaj brzmi najlepiej. Glos ma wciaz wspanialy i nie slychac jeszcze uplywu czasu. Natomiast przyznam, ze nie rozumiem ludzi ktorzy pisza iz jest to album na ktorym wreszcie sobie pogral Howe. Byc moze w porownaniu z OYE jest to prawda, ale w skali wszystkich dokonan YES, na TL Steve wydaje się byc zaledwie muzykiem sesyjnym! To dla mnie duze rozczarowanie. KAZDA (oczywiscie poza OYE) inna plyta YES z Howem pokazuje ze wlasnie on byl glownym "producentem" dzwiekow, bez niego nie powstalaby ani jedna klasyczna plyta YES.

Teraz po kolei:

1. HOMEWORLD
Zdecydowanie najlepszy utwor na plycie, choc nie jest arcydzielem. Do niego nie odnosza sie uwagi przedstawione powyzej. Ma swoja dramaturgie, klimat i pewne emocje. Najbardziej mnie tu "kreci" kapitalny motyw na basie Chrisa w pierwszej czesci ktory jest juz od samego poczatku utworu. Swietny, obiecujacy poczatek.
Ocena 8/10

2. IWBAGD
Oooooo!!!! Katastrofa!!!!!! Wielkie SORRY dla niektorych! Ale od tego momentu przyjemnosc zamienia sie w udreke. Ten utwor wbrew tytulowi nic dobrego nie niesie. Dla mnie jest to najwiekszy gniot na plycie. Tu sie kompletnie nic nie dzieje. Ta japonska gitara na poczatku i koncu jest zenujaca. Wrecz nie lubie tego utworu. Bez dalszego komentarza.
Ocena 2/10

3. LS
Mial byc hitem do radia i tak go toleruje choc nie spelnil tej roli. Na tle wielu innych utworow z tej plyty przynajmniej ma dosc oryginalna melodie i slychac na nim Steve'a i Igora. Jednak poczatek jest dla mnie niezrozumialy. Po co ten zarcik a la Disney? Zaraz potem przygrywka na gitarze (Steve? A może Billy?) jakby z imprezy przy ognisku nad kaszubskim jeziorem. Potem sie rozkreca choc moga denerwowac synkopowane akordy Igora w stylu podrzednej orkiestry weselnej
Ocena 5/10

4. CAN I
Nieszkodliwy przerywnik jako taki nie podlegajacy ocenie. Ciekawostka: jeśli zaprogramuje się odtwarzacz pomijajac utwory 2 i 3 ma sie wrazenie ze Can I pierwotnie było polaczone z Homeworld - moim zdaniem tak byloby o wiele ciekawiej.

5. FACE TO FACE
Drugi utwor ktorego nie lubie. Juz od poczatku mnie denerwuja wlasnie te niepotrzebne dzwieki przechodzace z kanalu do kanalu, potem jakis akordeon zupelnie tu nie pasujacy. Jeszcze bas Chrisa daje pewna nadzieje lecz zaraz melodia - kolejny banalny kawalek - calkiem rozklada ten utwor.
Ocena 3/10

6. IOYK
To ladna piosenka, melodia wpadajaca w ucho i nic poza tym. Podoba mi sie takze z powodu tekstu gdyz - jak pisalem kiedys - mimo ze dotyczy zony Andersona, z powodzeniem można ja potraktowac jako modlitwe do Boga. Gdyby byla na solowej plycie Jona, note mialaby wyzsza. Ale to jest plyta YES!
Ocena 6/10

7. TO BE ALIVE
Takie sobie granie, poprawne, dobre do radia (ale dlaczego nikt tego nie gra?) momentami mile, ALE TO NIE JEST YESMUZYKA!!! Troche mnie denerwuje to ciagle yeah-yeah przypominajace popowego Phila Collinsa.
Ocena 5/10

8. FINALLY
To trzeci nielubiany przeze mnie utwor z tej plyty. Bez komentarza.
Ocena 3/10

9. THE MESSENGER
Na poczatku był moim faworytem, lecz bardzo szybko się znudzil. Owszem, tu nawet jest dosc ciekawa aranzacja i nie najgorsza melodia, lecz calosc wydaje sie deczko nieswieza. Pamietacie taki hit sprzed lat: Missisipi zespolu Slade? Za kazdym razem gdy slucham TM przypomina mi sie tamta piosenka. To była ladna piosenka, ale YES w tym czasie tworzyl Tales lub Relayer...
Ocena 6/10

10. NEW LANGUAGE
Ach!!! Ten poczatek!!! Gdybym ocenial pierwsze dwie minuty utworu dalbym 10/10! Ale niestety, ten utwor jest znacznie dluzszy... Po tym naglym przebudzeniu nastepuje niewiarygodny upadek! Banal melodii spiewanej przez Andersona siega tu chyba szczytu i to rozklada ten utwor na lopatki. Pod koniec cos interesujacego zaczyna sie dziac w warstwie instrumentalnej lecz to nie ratuje calosci. Owszem, slychac troche klimatow z Mind Drive, Chris wyciaga galopujacego dinozaura rodem z Roundabout, nawet ocieraja sie o brzmienie Genesis z Seconds Out, ale to juz tylko musztarda po obiedzie. Jednym slowem stracona szansa bo w koncu jest to drugi po Homeworld utwor z ambicjami. Dla mnie jest to caly TL w miniaturce: swietny, obiecujacy poczatek - nagle, dlugotrwale zalamanie - beznadziejna proba ratowania sytuacji.
Ocena 7/10 (naciagana - srednia zawyza wstep)

11. NINE VOICES
Zgrabna, ladna miniaturka w stylu starego YES, nieco przypominajaca Your Move i Wonderous Stories jednak daleko jej do nich. Jako koda zamykajaca plyte może byc.
Ocena 7/10

Ocena calej plyty po uwzglednieniu czasu poszczegolnych utworow wynosi 5,5/10 a wiec kiepsko.

Rozumiem ze dla tych co sa fanami przede wszystkim Andersona, plyta wydaje się znacznie lepsza, ja jednak jestem fanem YES i stad ta ocena.

Witek

[Powrót do strony głównej "Opinii"]




Na Yesomanii od 2 lutego 2000.

   POWIĄZANE:

Dane o tej płycie

Jazzcat: the Ladder
...Są na TL momenty niebywałej urody, ale pałętają się po całej płycie, jakby czekając, aż ktoś je wszystkie powyławia i ułoży sobie z nich w głowie jakiś jeden utwór....
Autor: Piotr "Jazzcat" Pacyna (Yesomania / Taboo)
Dodane: 9 marca 2003.

Nautilus: The Ladder
...wreszcie słychać, że jest to ZESPÓŁ, a nie grupa starszych panów przypadkowo zebranych w studiu, aby wydusić jeszcze parę dolców z kieszeni starych fanów...
Autor: Szymon Tarkowski (Nautilus Web Zine)
Dodane: 15 kwietnia 2001.

Yes - tourbook z trasy The Ladder
Fotografie z kanadyjskiego tourbooka z trasy The Ladder (1999)
Dodane: 1 lipca 2000.

Wywiad z Chrisem Squire
Wywiad z Chrisem Squire - basistą Yes (z Tylko Rocka)
Autor: Wiesław Weiss (Tylko Rock 12/1999)
Dodane: 12 lutego 2000.

Tylko Rock: The Ladder
...The Ladder to płyta zdecydowanie piosenkowa. Oczywiście, piosenkowa jak na Yes, bo w ujęciu globalnym nowe kompozycje zespołu są nadal niezwykle wyrafinowane...
Autor: Grzegorz Czyż (Tylko Rock 12/1999)
Dodane: 12 lutego 2000.

The Ladder - opinie Yesomaniaków[Lista dyskusyjna Yesomanii]
Opinie uczestników listy dyskusyjnej Yesomania o płycie The Ladder
Dodane: 2 lutego 2000.

The Ladder - opinie[Lista dyskusyjna Yesomanii]
Opinie uczestników listy dyskusyjnej Yesomania o płycie The Ladder
Autor: Marek Jedliński (Yesomania)
Dodane: 2 lutego 2000.

The Ladder - recenzja z Metal Hammera
...Mamy tu wspaniale instrumentalne popisy, ładne linie melodyczne, powolne stopniowanie napięcia i królujący nad wszystkim charakterystyczny, szlachetny głos Jona Andersona. To finał godny najwspanialszych płyt wszechczasów...
Autor: Artur Chachłowski (Metal Hammer 1/2000)
Dodane: 3 stycznia 2000.

Wywiad z Jonem Andersonem
Jon Anderson, wokalista Yes opowiada o płycie The Ladder, oraz o Yes w latach 90.
Dodane: 29 listopada 1999.

Robert: The Ladder
Autor: Robert Drózd
Dodane: 23 września 1999.

Do góry strony Poprzednia strona (c) 1998-2003 Yesomaniacy. Koordynator serwisu: Robert Drózd