Fakty -   Ludzie -   Dzieła -   Opinie -   Fanclub -   Serwis
 
 
YESOMANIA > OPINIE > PAMIETANIE
Dane o tej płycie

Tales - wejście w świat Yes

Witold Czuszyński
Yesomania


From: Witold Czuszynski <wcz@FREE.MED.PL> 28-11-99 17:15

Tales... to bylo moje wejscie w swiat YES. Z tego powodu jest to dla mnie szczegolna plyta chociaz dzisiaj nie jest na pierwszym miejscu. Juz na poczatku istnienia listy pisalem ze pierwsza plyta jaka uslyszalem bylo GFTO, potem slyszalem jeszcze inne, ale dopiero Oceany podbily moje serce. Pierwsze fragmenty tego albumu poznalem w juz przeze mnie opisywanym miksie Kaczkowskiego sprzed 22 lat. Jednak cala plyte uslyszalem niedlugo potem dzieki koledze ktory pozyczyl mi oryginalny album. Plyta byla niemilosiernie zajechana, ale na szczescie nie przeskakiwala! Wlasciwie to musialem dociazyc ramie mojego Daniela (to byl swietny polski gramofon - mam go do dzis, ani razu mi sie nie zepsul!) i wtedy nie przeskakiwala. Szybko nagralem ja sobie na moj szpulowy magnetofon stereo :-) Uwertura i tak na trzeszczaco sluchalem. Ale szybko te trzaski zeszly do podswiadomosci. Pamietam ze byl to czas przedswiateczny, zima, dlugie wieczory. Doskonale wpisywalo sie to w klimat muzyki. Tu troche wspolczuje Robertowi ze jego debiut wypadl w tramwaju! to jak profanacja :-)) Urzekl mnie juz poczatek - recitativo i stopniowe podnoszenie sie ekspresji. Dalej bylem zdumiony pieknymi melodiami ktore sprawialy wrazenie dobrze znajomych jednak na pewno nigdy nie byly wczesniej slyszane (nie bylo ich w miksie Kaczora). Zachwycalem sie syntezatorami Ricka i monumentalizmem dziela. Mialem wtedy 14 lat i juz pierwsze pytania o sens istnienia nie byly mi obce. Gdy patrzylem w nocne niebo to czulem niemal kazdy kilometr pustki dzielacej mnie od gwiazd. Ale ta muzyka zdawala sie ja w pewnym stopniu wypelniac. Plyty sluchalem na dwa sposoby. Albo idac spac zakladalem sobie sluchawki na uszy i przez bite 80 minut w ciemnosci rozkoszowalem sie nia, albo umawialem sie z kolegami i przy zapalonej swiecy siadalismy w pokoju miedzy kolumnami i takze przez 80 minut nic dla nas nie istnialo. Na szczescie wtedy mialem dwoch kolegow ktorzy podzielali ten zachwyt.

Muzyka ta dzialala na nas glownie emocjonalnie. Jest to muzyka ilustracyjna, zawsze przy jej sluchaniu tworzyly sie w naszych umyslach rozne obrazy.

Najbardziej zwarta i najszerzej akceptowana z opowiesci jest rzecz jasna The Revealing... Tu faktycznie sa najpiekniejsze melodie i najbardziej logiczna struktura. The Remembring jest jedyna dla mnie w ktorej faktycznie slychac to, ze calosc dziela zostala sztucznie rozdeta aby wypelnic dwuplytowy album. Zdarzalo mi sie poczas jej sluchania przysypiac zwlaszcza w pierwszej czesci. Jednak tu poznalem to piekne brzmienie chyba melotronu Ricka imitujacego troche orkiestre smyczkowa. Natomiast The Ancient bylo i jest dla mnie najbardziej intrygujaca z opowiesci oraz najbardziej progresywnym utworem w historii YES. Tu zdecydowanie bryluje Steve i to juz od samego poczatku gdzie jego Gibson wrecz opwiada starozytne historie, konczac wspanialym popisem na gitarze klasycznej (Leaves of Green). A poniewaz Steve jest moim faworytem w grupie, to do Ancient mam najwiekszy sentyment (w miksie Kaczora bylo duzo fragmentow z Ancient).

The Ritual - znowu kilka ladnych melodii, dobry fragment "rytualnych" bebnow Alana i wrecz nieslychane zakonczenie calego cyklu. Ostatnie 1,5 minuty znowu z Howem w roli glownej wyciska lzy i sciska serce! I te same uczucia mam po latach gdy tego slucham.

Mimo to jak juz wspomnialem TFTO nie jest u mnie na pierwszym miejscu ale na trzecim za CTTE i Fragile. Jednak nie sa to wielkie odleglosci
:-)

Bardzo zaluje ze w Poznaniu na koncercie nie zagrali The Revealing...

Pozdrawiam,
Witek


Na Yesomanii od 14 października 2000.

   POWIĄZANE:

Dane o tej płycie

Non Stop: Tales From Topographic Oceans
...TALES FROM TOPOGRAPHIC OCEANS w pełni usprawiedliwiaja tytuł "grupy roku" , który Yes zdobyli niedawno w ankiecie pisma New Musical Express...
Autor: Marek Garztecki (Non Stop 5/1974)
Dodane: 15 kwietnia 2001.

Analiza i wspomnienia z "Remembering"[Lista dyskusyjna Yesomanii]
...Oczywiscie, to wszytko nie ma az takiego sensu, pokazuje jednak, jak to jest misternie utkane. Bo jak napisal Piotr, to jest nie plaskie, ale w trzech wymiarach. Dlatego trudno to ogarnac. I tak ma chyba pozostac.....
Autor: Mariusz Niedziółko (Yesomania)
Dodane: 4 listopada 2000.

Tales - dzieło artystycznie chybione?![Lista dyskusyjna Yesomanii]
... Obiektywnie, dzielo moze byc komercyjnie chybione. A o tym czy dzielo jest artystycznie chybione decydowali tacy jak Weiss i towariszcze po piorze na zachodzie... (Komentarz do recenzji TFTO w Tylko Rocku)
Autor: Mariusz Niedziółko (Yesomania)
Dodane: 14 października 2000.

Jak to w pracy ciekawie bywa[Lista dyskusyjna Yesomanii]
...Poszedłem na zebranie z obowiązku. Tymczasem facet pisze książkę o psychodelii w popularnej kulturze amerykańskiej...
Autor: Marek Jedliński (Yesomania)
Dodane: 14 października 2000.

Biblia - Tales From Topographic Oceans
Autor: Wiesław Weiss (Tylko Rock 5/93 - wkładka nt. Yes)
Dodane: 12 lipca 1999.

Do góry strony Poprzednia strona (c) 1998-2003 Yesomaniacy. Koordynator serwisu: Robert Drózd