From: Mariusz Niedziolko <mnied@POCZTA.ONET.PL> 15-08-00 9:49
Robert Drozd napisal:
> TFTE zawiera faktycznie sporo posklejanych kawalkow, ktore nijak sie nie
> ukladaja ze soba. Jest np. w 'Remembering' taki moment, gdzie po raz
> pierwszy pojawia sie 'And I do think very well'. Nie jest on zwiazany z
> wczesniejszymi dzwiekami, ani z tym co jest pozniej. Taka denerwujaca
> dygresja. Mam ogromna ochote zrobic analize tego utworu, aby
> stwierdzic, czy
> w powtarzaniu poszczegolnych czastek jest jakakolwiek logika.
> Moze pozwoli
> mi to popatrzec na Remembering z innej strony. Obecnie jest to dla mnie 20
> minut transu, ktorego po prostu nie daje sie ogarnac.
Ogarnać trudno i w tym jego siła ;-)
Może tak, kiedys to zrobilem (wyszla kupa lacznikow bo ze mnie zaden
teoretyk, chle, chle):->>
0:00 Intro z Refrenem
1:36 Wariacja intro
2:30 Temat Ours The Story który rozwinie się lukiem w finale
"And I do think very well that the song might take you silently" ;-)
4:22 Lacznik - Keyboard lajtmotyw (LM)
5:10 Wariacja intro ze zwrotka Out in the city
7:40 Lacznik - z lukiem finalu 8:10.
9:12 Taniec Don the cap
10:19 Lacznik - keyb z basem
10:39 Zwrotka Relayer
11:15 Lacznik - keyb LM
11:54 Taniec
12:49 Zwrotka Relayer
13:49 Rozwiniecie Relayer (instrumental)
14:39 I-y luk finalowy Forgotten Yesterdays, z uniesieniem, przechodzace w:
15:08 Repryza zwrotki Out in the city
15:50 Lacznik - keyb LM - PEJZAZ GLOWNY
17:35 Finale
18:45 Odlot, przechodzi w tonacje minorowa, chory synth. gitara, bas,
zwienczone delikatnym keyb LM
Oczywiscie, to wszytko nie ma az takiego sensu, pokazuje jednak, jak to jest
misternie utkane.
Bo jak napisal Piotr, to jest nie plaskie, ale w trzech wymiarach. Dlatego
trudno to ogarnac. I tak ma chyba pozostac.
The Remembering jest mi szczegolnie bliski, gdyz kiedys pomogl mi przetrwac
i dal mi sily w tragicznym momencie mojego zycia.
W zeszlym roku w okladce winyla TFTO znalazlem mala pozolkla kartke, a na
niej grafomanskie nieskonczone tlumaczenie czesci The Remembering, gdzies
okolo roku 1975, kiedy kupilem album.
To wlasnie te slowa, "wyrwane" prymitywnie Andersonowi za pomoca slownika na
jezyk polski, stanowily dla mnie wielkie pokrzepienie.
Miedzy nami Yesomaniakami przytocze je w calosci, ale prosze sie nie smiac,
bo to tlumaczyl szesnastolatek ;-)
---------------------
Jak w nadchodzacej porze ciszy kiedy zagle skracamy na wodzie
Tak i dusza swobodnie przywolana zaspiewa nam jak zeglarz aksamitem
Zaspiewa nam jak zeglarz aksamitem
Ksiezycowe pelnie posylaja mi slady pamieci za dniami zapomnianych opowiesci
Przenosza orientacje w czas ktory byl nam wszystkim doznany
W czas ktory byl nam wszystkim doznany
Zachowajmy nasze wspomnienia gleboko w pamieci
Kiedy chwile zaczynaja pozostawac w tyle otchlani
Zeglujmy daleko wsrod naszych marzen
ODZYSKAMY SILY Z UPLYWEM NASZEGO CZASU
Odzyskamy sily z uplywem naszego czasu
Chociaz mozemy sie roznic tym co mowimy ale w ostatecznosci takze rzeki
schodza sie u swych ujsc
Jak rzeki ostatecznie schodza sie u swych ujsc w Oceanie
Zachowajmy w pamieci nasze wspomnienia
Przeczesujmy las w poszukiwaniu promyka slonca.
----------------------
I tu "rekopis" urywa sie. Bo to mi wystarczylo.
Teraz juz wiecie cala prawde, dlaczego kocham Yes ;-)
"Ta" Muzyka i "Te" Teksty. To jest wielka magia i logika dla mnie.
Pozdrawiam
/-/
Mariusz Niedziółko
Gdynia