Fakty -   Ludzie -   Dzieła -   Opinie -   Fanclub -   Serwis
 
 
YESOMANIA > OPINIE > ANALIZY
Dane o tej płycie

Analiza "Awaken"

Piotr Kuc
Yesomania


Awaken zrozumiałem dopiero mniej więcej rok temu. Wcześniej utwór ten skrywał przede mną swoją wielkość. Bardzo rzadko słucham wersji z GFTO. Uważam, że ta na KTA jest o wiele lepsza, może właśnie to koncertowe nagranie otwarło mi uszy, może to czas... Nie zdziwię się, gdy wielu z was ma inne zdanie, preferuje wersję studyjną. Analiza dotyczy oczywiście wersji koncertowej, chociaż ma to niewielkie znaczenie. Kiedyś napisałem, że do pełnego zrozumienia utworu niezbędna jest znajomość jego formy (mając na myśli klasykę). Nie dotyczy to Awaken i myślę, że przeczytanie tego, co napisałem niżej, niewiele zmieni w Waszym postrzeganiu tego utworu.

I Wstęp to "improwizowany" fragment grany przez Ricka Wakemana. Można dopatrzyć się w nim wielu charakterystycznych motywów występujących w dalszej części utworu. W nim zawarty jest zalążek tematu głównego, wprowadzonego później przez Howe'a. Owe opadające dźwięki (komórki 4 dźwiękowe) są motywem przewodnim całego utworu (tutaj grane bardzo szybko).

II Kolejny fragment, zaczynający się od słów 'High vibration go on', pełni rolę "napięciotwórczą'. Warto zwrócić uwagę na tło harmoniczne, dość skomplikowane i zawierające wiele nierozwiązanych akordów

III Główny temat - wprowadzony przez Howe'a (2'33") - zawiera w sobie opadające dźwięki, które pojawiły się we wstępie. W zasadzie linia melodyczna Andersona jest wariacją głównego tematu i występuje prawie równolegle z nim (genialna rzecz).

IV Fragment 'toccatowy' - Wakeman. Dość krótki, wspaniały, niezmiernie podobny do dzieł Jana Sebastiana Bacha.

V "Intermezzo" - tak nazwałem ową długą, medytacyjną część utworu. Jest ona jednym wielkim crescendem prowadzącym do kulminacji. Dlaczego medytacyjna? Ze względu na pojawiający się rytm ostinato. Pojawia się dużo opadających fraz, tak charakterystycznych dla tego utworu. Jeden z najpiękniejszych fragmentów w historii muzyki progresywnej.

VI Kulminacja (słowa Master of things, Master of light). Harmonicznie skomplikowana, akordy pełnie napięć, wiele progresji. Nie ma co pisać, trzeba posłuchać.

VII Kolejny fragment "Wakemanowski" - podobny do IV (tworzy pierwszy łuk z IV !).

VIII Rozwiązanie, uspokojenie, prawie dosłownie powtórzona część II (warto nagrać sobie oba fragmenty i bezpośrednio porównać). Kolejny łuk. Na samym końcu, pojawia się fragment cudownie rozładowujący napięcie, zawierający słowa 'Like the time I ran away'. Prosty i 'czysty' harmonicznie, robiący duże wrażenie ze względu na harmoniczny kontrast z wcześniej występującymi akordami (podobną harmonią posługiwał się Karol Szymanowski).

Utwór generalnie składa się z 3 części, ma budowę ABA'. B to intermezzo

Jest to analiza subiektywna !!!





Na Yesomanii od 27 kwietnia 2000.
Ostatnia aktualizacja: 26 czerwca 2000.

   POWIĄZANE:

Dane o tej płycie

Socrealistyczna analiza "Awaken"[Lista dyskusyjna Yesomanii]
...To the sun - do słońca, bo słońce niczym rozjaśniona twarz tow. Stalina oświetla wszystkie pola, fabryki, kombinaty, daje nam swiatło po to, żebyśmy mogli pracować...
Autor: Maciej Hołda (Yesomania)
Dodane: 16 lipca 2001.

Prąd, GFTO, Rock'n'roll[Lista dyskusyjna Yesomanii]
...Dzwonimy do Zakładu Energetycznego. Co z prądem do cholery???!!! Czy nie wiedzą, że dziś nowa płyta Yes w radiu!?....
Autor: Mariusz Niedziółko (Yesomania)
Dodane: 21 grudnia 2000.

Po zastrzyku - Going For The One
Autor: Krzysztof Celiński (Tylko Rock 5/93 - wkładka nt. Yes)
Dodane: 12 lipca 1999.

Artek: Going For The One
...To kwintesencja wszystkiego co sprawia iż jedni Yes kochają, a inni nienawidzą. Patos, rozmach, atmosfera, uczucie obcowania z czymś tajemniczym, nie dającym się uchwycić...
Autor: Artur Hawliczek
Dodane: 7 lutego 1999.

Robert: Going For The One
Autor: Robert Drózd
Dodane: 16 listopada 1998.

Do góry strony Poprzednia strona (c) 1998-2003 Yesomaniacy. Koordynator serwisu: Robert Drózd