W dniach 30 kwietnia - 3 maja 2001, w Jastrzębiej Górze odbył się I OGÓLNOPOLSKI ZLOT YESOMANIAKÓW.
Nasze wrażenia:
Będąc na zlocie obawialiśmy się trochę, że pod nieobecność 'władz' jakieś wrogie siły przejmą naszą Yesomanię :) - do czego na szczęście nie doszło, choć niejaki m00se (w cywilu Krzysztof Luks) utrzymuje dotąd, że ukonstytuował się nowy zarząd, złożony z listowych 14/17-latków :) (patrz dalej!)
Pierwsza reakcja była chyba oczywista.
Robert Drózd:
Było wyjebiście.
Nieobecni niech żałują.
Dzieki Lechu!
Robert
Krzysztof Luks:
Były prezes Yesomanii napisał:
> Było wyjebiście.
> Nieobecni niech żałują.
> Dzieki Lechu!
Powiem krótko: PLONK. Robert nie jest już szefem Yesomanii. Na nowego
przewodniczącego tego chlewiku wybraliśmy zaocznie Piotra Mataniaka. Nowym
Dyztechem został Adrian Ninard. Marcin Cieślik obejmie honorowy patronat nad
następnym zlotem.
Tomek Szmajter:
> Nieobecni niech żałują.
Ja żałuje najbardziej - jeszcze się nie pociąłem, ale kto wie...
Robert:
Zlot, recenzja dłuższa.
Uczestnicy:
Yesderator
Marek Jedliński + Ania
Mariusz Niedziółko
Krzysiek Luks
Mateusz Grzegorzek
Paweł Gregorek + Sylwia
Waldek Wróblewski
Piotrek Kuc + Gosia
Leszek Luboń + świta
jakieś dzieci
Rafał Pudło
Parę osób (m.in. Tomek Szmajter) zadzwoniło w czasie zlotu, tłumacząc
nieobecność.
Kurpianka:
Okazało się, że nasz pensjonat oddalony jest od tzw. city o jakieś 3
kilometry, w pobliżu był jednak bar (ze zniżką dla nas:) i restauracja, nie
umarliśmy z głodu zatem. Pensjonat był średniej wielkości domem, z
zewnątrz jeszcze nie otynkowanym, ale w środku bardzo przytulnym.
Wyjątkiem okazaly się łazienki, w których co chwila coś odpadało, m.in.
dzisiaj rano przeżyliśmy scenę rodem z filmu "Plazma", gdy to piana z
rozbitego pojemnika na mydło w płynie wciskała się wszędzie i nie
pozwalała się poruszać po pomieszczeniu.
Plakaty:
Uuuuuu!!!! To było wrażenie. Wchodzimy do Kurpianki, a tam wszędzie
plakaty Yesomanii i zlotu (format A3). Każdy dostał po kilka, trochę też
plakatów przywiozłem dla nieobecnych Warszawiaków. W pobliskim barze
rozdawali naklejki Yesomanii!!
Sprostowanie Leszka: Dla ścisłości plakaty sa formatu A2+ (480x640 mm).
Cytat z Liroya:
'Jest słońce, piwo, są kobiety i plaża'.
Nawet trochę się opaliłem.
Góry:
Tak czy inaczej, dziewczyna Piotrka Nerło byłaby zadowolona :> Bo
wspinać było się po czym.
Video:
Parę kaset się obejrzało, m.in. keys to ascension, Musikladen (pierwsze
teledyski Yes), koncert z Brazylii (przywieziony przez Mariusza). Także
- Chronicles Rush, Subterranea IQ.
Muzyka:
Yesów nie było aż tak dużo. Niestety odtwarzacz CD nie chciał grać moich
CDR80, więc 8 remixów Ownera nie zostało zaprezentowane szerzej,
posłuchaliśmy sobie za to Yesunplugged, Deborci, genialnej jakości
koncertu Masterworks przywiezionego przez Marka, Andersona z Południowej
Ameryki itd.
Koszulki:
Leszek przywiózł koszulki Rush i Yes. Przepiękne są szczególnie białe
Yesy. Rewelacyjna jest metoda nadruku na Rushach (delikatny meszek) i
to, ze Rush kosztowal 3x mniej niz Yes :)
Starsza Pani:
Właścicielka pensjonatu, pierwszej nocy usiłowała nas mitygować, na
niewiele się zdało, bo potem niektórzy siedzieli i do rana.
Mariusz:
Przyjechał drugiego dnia, wszedł niepostrzeżenie na placyk na którym
robiliśmy grilla, myśleliśmy, że to jeszcze jeden przygodny
pensjonariusz, a tu niespodzianka. Oczywiście Krzysiek przygotowany na
tę ewentualność wyciągnął natychmiast The Wall i odpowienio przywitał
naszego Zasłużonego Tępiciela SNSów.
Paweł:
Paweł Grzegorek zaimponował nam swoim pojazdem, specjalnie dostosowanym
do słuchania w środku Yesów. Sound Chaser na całą moc robiło wrażenie,
choć o mało nie ogłuchłem ;)
Leszek:
Wielkie dzięki dla naszego wspaniałego organizatora, który nie tylko
przywoził i odwoził nas na dworzec, ale i załatwial wielopaki
życiodajnych płynów.
Obawy:
Pod nieobecność głównych postaci z listy obawialiśmy się jakiegoś
zamachu stanu i przejęcia Yesomanii przez wrogie stronnictwo. Okazało
się jednak, że kolega SNS nie wykorzystał okazji :)
PLONK:
Od kilku dni kultowe słowo Yesomanii.
Nałogi:
Co mnie zdziwiło, prawie wszyscy Yesomaniacy palą. U niektórych
zaobserwowano i inne uzależnienia.
Przyszłość:
Trzeba powtórzyć bezwarunkowo. Tym razem może na południu Polski...?
Świdnica?
Lipiec?
Pozdrawiam,
Robert
ps. Sygnaturka losowana.
--
Robert Drózd <rdrozd@sgh.waw.pl>
"Na Bałtyku są niebezpieczne przypływy i odpływy."
/mgr A. Wojciechowska, 51LO/
Piotr Kuc:
Postanowiłem krótko scharakteryzować głównych bohaterów oto wyniki:
Marek Jedliński - człowiek o wielkiej wiedzy i kulturze osobistej. Na
dodatek potrafi odsługiwać radiobudzik Philips.
Mariusz Niedziółko - tajemnicza postać, którą niełatwo poznać. Znika
znienacka. Wykazał się pewną nieśmiałością do grilla.
Krzysiek Luks - ulubione słowo: plonk, system operacyjny: linux (debian).
Tak naprawdę to nie słucha Yes. Nie rozumie dlaczego TDK produkuje
nagrywarki z niebieską tacką.
Mateusz Grzegorzek - myślałem, że jest starszy. Przyzwyczajony do dur-mol.
wszędzie słyszy Święto wiosny.
Paweł Gregorek-zrazygnował z Densena Beata B-100 na rzecz Harmana Kardona.
Młody audiofil.
Waldek Wróblewski - pije m.in to dla odmiany. Lubi Sylviana i samotne
eskapady po mieście. Często znika.
Leszek Luboń - wielki organizator, drukarz i wielbiciel nie tylko Yes.
Podpadłem gdy nie wiedziałem, że to Faith no more, ale nie przeszkodziło to
w otrzymaniu pokoju 3-osobowego zamist 2.
jakieś dzieci - płakały
Rafał Pudło - poznałem jego IQ
Robert Drózd - pochłonięty swoimi pasjami bez reszty, posiadacz chipsetu VIA
i nieposiadacz dźwięku podczas porjekcji filmów. Cichy wielbiciel nie tylko
Yes (3 wersje Hit me baby one more time). Zna stadion jak własną kieszeń.
to wszystko
PK
Krzysiek:
Piotr Kuc napisał(a):
> Postanowiłem krótko scharakteryzować głównych bohaterów oto wyniki:
[...]
Piotr Kuc - pseudonim operacyjny 'Cicha Woda'. Przybył bez rozgłosu,
niewiele mówił. Po fakcie okazało się, że przygotował dokładne dossier
każdego z uczestników. Rozmowy zapewne nagrywał za pomocą ukrytych
mikrofonów. Widziano także jak robił zdjęcia. Należy się spodziewać
rychłego wydania książki 'Naga prawda o Yesomanii'.
Marek Jedliński:
Yesomaniacy LIVE
Zlot fantastyczny. Naprawde warto bylo poznac Yesomaniakow w wersji na
zywo. Ogromne podziekowania przede wszystkim dla Leszka i Roberta za
zorganizowanie zlotu - i dla wszystkich, ktorzy przyjechali. Dzieki Wam
wszystkim!
.marek
Paweł Gregorek:
Witam wszystkich uczestników zlotu,witam również i pozostałych Yesomaniaków i na wstępie mogę
im powiedzieć,że mają czego żałować.Było zajebiście.Jedyną rzeczą,która mnie wkurzała to non
stop wiejący wiatr.Ale tak w ogóle było super.Morze,piwo,wódka,grill,fajni ludzie i do tego
wszystkiego jeszcze Yes'i.Czego więcej można chcieć.U mnie w łazience na wstępie coś odpadło,ale
niestety nie potrafiłem stwierdzić co to jest,ani zlokalizować miejsca skąd to coś
odpadło.Zauważyłem również,iż niemal każdymi drzwiami trzeba było "przypierdolić",ażeby się
zamknęły.Wracając do zlotu,to moim zdaniem jak na pierwszy zlot,udał się on w stu
procentach.Musimy koniecznie powtórzyć taką imprezę,niekoniecznie nad morzem.Może gdzieś w
południowej lub centralnej Polsce.Ja proponowałbym np.Kazimierz Dolny nad Wisłą.Teraz niech inni
jadą po 700 km.Chociaż gdziekolwiek i kiedykolwiek by to było,ja jako prawdziwy Yesomaniak
dostosuję się i już oświadczam,że żadnego zlotu nie opuszczę.Jeszcze raz dzięki!
wam wszystkim za fajny klimat,dzięki Leszkowi za plakaty,naklejki i koszulkę.Mam nadzieję,że
spotkamy się w niedalekiej przyszłości,może w Lipcu,może w Sierpniu,już na drugim!!!!! zlocie
Yesomaniaków.
Pozdrowienia
Paweł Gregorek