Fakty -   Ludzie -   Dzieła -   Opinie -   Fanclub -   Serwis
 
 
YESOMANIA > FAKTY > WYWIADY
Dane o tej płycie

Powiększenie - wywiad z Alanem White

Robert Nowak
Metal Hammer 11/2001


Nie jestem zagorzałym fanem Yes. O ironio, jego dokonania zacząłem poznawać od albumu "Anderson, Bruford, Wakeman, Howe", będący wprawdzie dokonaniem sztandarowego składu Yes, ale z powodów prawnych owi muzycy nie mogli użyć tej właśnie nazwy. Czasami takie podejście bardzo pomaga, bowiem można na twórczość takiego zespołu, jak Yes, spojrzeć w nieco inny sposób, aniżeli uczyniliby to właśnie zagorzali fani...

Ale mimo to serce biło mi niezmiernie, kiedy dowiedziałem się, że już na drugi dzień po przeczytaniu o nowym albumie Yes miałem rozmawiać z jednym z jego muzyków. Niestety, z różnych powodów nie doszło do tego w zaplanowanym terminie. Z jednej strony dobrze się stało, bo w międzyczasie dotarł do mnie ich najnowszy album "Magnification", którego od tamtej pory słucham niemal codziennie. Z drugiej jednak strony stało się źle, i to podwójnie. Bowiem z powodu ataku terrorystycznego na Nowy Jork znów nie doszło do wywiadu (na szczęście żaden z muzyków nie ucierpiał - przyp. RN) w zaplanowanym terminie. A po drugie połowa pytań, która dotyczyła "Magnification", przestała być aktualna, bo już znałem jego zawartość. Ale mimo to udało mi się porozmawiać z Alanem White, bębniącym w Yes już prawie od trzydziestu lat, na temat nowego dzieła Yes z trochę innej strony. Oto, czego się dowiedziałem...


MH: Ukazał się już Wasz nowy album, zatytułowany "Magnification". Podczas trasy w USA można było zakupić singiel z dwoma utworami z tego albumu ("Don't Go" i "In The Presence Of" - przyp. RN). Na ile reprezentatywne są one wobec reszty albumu?


AW: Myślę, że każdy z utworów z tego albumu jest inny. "Don't Go" jest utworem typowo singlowym (trwa ok. 3,5 minuty - przyp. RN), jest mało skomplikowany, nadaje się wprost na listy przebojów (śmiech). Z kolei "In The Presence Of" jest jednym z tych długich kawałków, jakie lubimy pisać. I mam wrażenie, że jeśli jest jakiś jeden fragment z tej płyty, który chyba najlepiej oddaje ducha całego albumu, to będzie to druga część właśnie "In The Presence Of" (nosząca tytuł "Death Of Ego" - przyp. RN).

MH: "Magnification" to efekt współpracy z orkiestrą. Dlaczego właśnie z orkiestrą, a nie z klawiszowcem, jak to było do tej pory?


AW: Kiedy zaczęliśmy pisać materiał na ten album, to doszliśmy do wniosku, że całość brzmiałaby nieźle właśnie z orkiestrą. Kiedy wsłuchasz się w ten album, to widać od razu, że bardzo pasowała tam orkiestra. Więc postanowiliśmy zaangażować do nagrania "Magnification" 50-osobową orkiestrę. Wyglądało to tak, że Steve (Howe, gitarzysta), Jon (Anderson, wokalista), Chris (Squire, basista - przyp. RN) i ja nagraliśmy swoje partie, pozostawiając specjalne luki dla partii orkiestrowych. Dopiero potem orkiestra dograła swoje partie i tak ten album powstał.

MH: Studio to jedno, ale jak to jest grać z orkiestrą na koncertach?


AW: To całkiem inspirujące przeżycie, kiedy za twoimi plecami znajduje się grupa około 50 muzyków i wszyscy się na ciebie gapią (śmiech). Ale naprawdę to świetna sprawa... Szczególnie ja czuję wielką odpowiedzialność w tym momencie bowiem, to na mnie dyrygent, a za nim orkiestra, skupia całą uwagę jako na tym, który podaje rytm. Niejednego mogłoby to pozbawić pewności, ale mnie się udaje jakoś nie mieć miękkich kolan. Tak, to naprawdę budująca rzecz, grać z tymi wspaniałymi muzykami. Teraz w Europie będziemy grali z orkiestrą z Niemiec. Jeszcze ich za bardzo nie znamy, ale przed rozpoczęciem trasy po Starym Kontynencie odbędziemy serię prób w Wiedniu, więc wszystko powinno się ułożyć po naszej myśli...

MH: A dlaczego tym razem na płycie Yes zabrakło klawiszowca z prawdziwego zdarzenia? Co się stało z Igorem (Khoroshevem, grającym na klawiszach na dwóch poprzednich albumach studyjnych zespołu, "Open Your Eyes" i "The Ladder" - przyp. RN)?


AW: Nie sądzę, by na tym albumie brakowało klawiszowca z prawdziwego zdarzenia. Zresztą to się stało jakoś tak naturalnie, że Igor odszedł z zespołu. Po prostu zajął się innymi rzeczami (nagrał m.in. płytę z Jonem Andersonem - przyp. RN)... Więc kiedy zaczęliśmy komponować materiał na ten album, to jakoś żaden z nas nie był zainteresowany tym, by on wrócił (być może był to wynik oskarżeń o molestowanie przez Igora jednej z pracownic ochrony koncertów Yes, za co został ponoć aresztowany - przyp. RN). Ale mimo to, ponieważ podczas koncertów gramy wiele kawałków ze starych albumów, właśnie na scenie towarzyszy nam sesyjny muzyk, grający na klawiszach...

MH: Myślę, że wielu fanów Yes zastanawia się, czy do zespołu po raz kolejny zamierza powrócić Rick Wakeman?


AW: Hmmm... Owszem, rozmawialiśmy z nim na ten temat. Ale to miało miejsce przed wyjazdem na poprzednią trasę. Rick nie miał wtedy zbyt wiele czasu, bo właśnie zaczął pracować nad dalszym ciągem swej starej płyty "Journey To The Centre Of The Earth"(który nosi tytuł "Return To The Centre Of The Earth" - przyp. RN). Więc nagraliśmy ten album bez niego. Teraz jest chyba zbytnio zajęty koncertową promocją tej płyty. Ale dołączenie Ricka do Yes nie jest tematem zamkniętym, więc być może do tego znów dojdzie...

MH: Powracając do "Magnification"... Utwór "Can You Imagine?" był pierwotnie napisany przez Ciebie i Chrisa dla potrzeb zespołu XYZ, który stworzyliście z Jimmym Pagem z Led Zeppelin na początku lat osiemdziesiątych. Nie baliście się, że nie będzie pasował do Yes?


AW: Sama piosenka faktycznie powstała wieki temu. Kiedy tworzyliśmy materiał na "Magnification" ni stąd, ni zowąd usiadłem do pianina i zacząłem grać ten kawałek. Zrobiłem to trochę dla wygłupu. Chris szybko złapał za gitarę i zagrał ze mną. Ale kiedy Jon to usłyszał, powiedział, że musimy to koniecznie nagrać na "Magnification". Więc tak się stało... I nie zastanawialiśmy się zbytnio, jak to wyjdzie. Ale chyba efekt nie jest taki zły...

MH: Ten utwór śpiewa Chris. Dlaczego właśnie on?


AW: O, to bardzo proste. Po prostu w oryginale śpiewał go właśnie Chris. I Jon nie miał nic przeciwko temu, by i tym razem tak się stało, choć dołożył parę swoich groszy do tego (oczywiście chórki - przyp. RN)...

MH: Ukazał się także inny nowy album zespołu, zatytułowany "Keystudio", na którym znalazły się utwory studyjne, nagrane wcześniej na albumy "Keys To Ascension". Ale jeden z utworów się tam nie znalazł. Mówię o "Sign Language" w wersji z wokalem Jona...


AW: Szczerze powiedziawszy, to nie mam pojęcia, dlaczego tak się stało. Ale przypominam sobie, że istotnie nagraliśmy ten kawałek także w wersji z wokalem. Bardzo ci dziękuję za zwrócenie uwagi na ten problem. Będę musiał zapytać się w wytwórni, dlaczego tego tam nie umieścili... Być może miało to coś do czynienia ze stroną marketingową tego albumu...

MH: Wiem, że wielu fanów Yes, przynajmniej w Polsce, chciałoby usłyszeć na koncercie utwory ze studyjnych części "Keys To...". Czy możemy tego oczekiwać?


AW: Jeśli chodzi o mnie, to bardzo chciałbym byśmy zagrali "Mind Drive"(z drugiej części "Keys To Ascension 2" - przyp. RN). To naprawdę świetny kawałek i doprawdy nie wiem, dlaczego go nie gramy. Być może uda się go zagrać właśnie w Europie. Ale prawdopodobnie przywieziemy do Europy ten sam show, który w Ameryce graliśmy pod nazwą "Masterworks". Na tamtej trasie graliśmy same długie utwory: "Ritual (Nous Sommes Du Soleil)" (z płyty "Tales From The Topographic Oceans" - przyp. RN), "The Gates Of Delirium" (z płyty "Relayer" - przyp. RN), a zaczynaliśmy koncerty utworem "Close To The Edge" (z płyty o tym samym tytule - przyp. RN)... Więc fani powinni być zadowoleni, jeśli chodzi o długie kawałki. Zresztą cały koncert trwał mniej więcej od dwóch do trzech godzin...

MH: Na koniec prosiłbym Cię o parę słów dla polskich fanów zespołu, dla których już niedługo zagracie...


AW: Bardzo się cieszę, że znów trafimy do Polski. Graliśmy tam jakiś czas temu, w Warszawie i w Katowicach... Pamiętam, że reakcja publiczności była fantastyczna, więc pewnie i tym razem będzie podobnie. Naprawdę w niewielu krajach mamy taką publiczność, więc zawsze jest dla nas niesamowitym przeżyciem grać dla takiej, jak ta w Polsce.

MH: Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Robert Nowak (robert.nowak@ironmaiden.com)

(wywiad przeprowadzony został 24 września 2001)




Na Yesomanii od 25 września 2001.

   POWIĄZANE:

Dane o tej płycie

Magnification wg CC
...Większość nagrywających współcześnie zespołów neoprogresywnych (w tym niektóre wynoszone na piedestały), choć obficie czerpie ze źródła Yes, ciągle nie jest w stanie nawet zbliżyć się do poziomu recenzowanej tu płyty....
Autor: Citizen Cain (Caladan)
Dodane: 9 marca 2003.

Piotr: Magnification
...Towarzyszenie orkiestry było w pewnym sensie windą, która...
Autor: Piotr Lewańczyk (Yesomania)
Dodane: 9 marca 2003.

Jazzcat: Magnification
...Wielki finał, z synkopującą perką, dostarcza emocji porównywalnych z pamiętnym zakończeniem 'Remembering' ("Alternate view, surely, surelyyy"). I też zabiera nas gdzieś tam, wysoko, wysoooko...
Autor: Piotr "Jazzcat" Pacyna (Yesomania / Taboo)
Dodane: 9 marca 2003.

Chris Squire - Spełniam kolejne marzenia
...Wolę Strawińskiego czy Dworzaka z płyt. Generalnie, lubię muzykę z początku XX wieku. Jeśli mam słuchać poza domem utworów niezwiązanych bezpośrednio z moją branżą, wybieram musicale...
Autor: Jacek Cieślak (Rzeczpospolita)
Dodane: 9 marca 2003.

Witek: Magrefleksje
...Wreszcie zawrócili w stronę muzyki, którą naprawdę czują i która dała im sławę a nam wiele radości i niespotykanych doznań....
Autor: Witold Czuszyński (Yesomania)
Dodane: 22 października 2001.

Luke: Magnification
...Płyta roku, płyta która zmienia życie...
Autor: ukasz Wierzbicki (Yesomania)
Dodane: 22 października 2001.

Wojtek: in"M"veritas
...Magnification to wieloskladnikowy lek o nowej formule dzialania...
Autor: Wojtek Płóciennik (Yesomania)
Dodane: 22 października 2001.

Robert: Magnification
...Magnification zawiera w całości niemalże muzykę premierową, muzykę wspaniałą, oryginalną, nie dającą się oskarżyć o kopiowanie starych pomysłów...
Autor: Robert Drózd (Yesomania)
Dodane: 23 września 2001.

Do góry strony Poprzednia strona (c) 1998-2003 Yesomaniacy. Koordynator serwisu: Robert Drózd